Skip to main content

Polka zrewanżowała się rywalce za wczorajszy mecz w eliminacjach i pewnie zwyciężyła 6:0, 6:2! Dotychczasowy wynik Weroniki oznacza skok w rankingu o około 80 pozycji, a zawodniczka nie powiedziała jeszcze w Gdyni ostatniego słowa.

Kto nie widział ani z trybun, ani w TVP, ten musi uwierzyć na słowo, że w wyniku drugiego meczu Weroniki Falkowskiej z Kateryną Bondarenko nie ma nawet ziarna przypadku. Wczoraj Polka przegrała 3:6, 6:7(3), a dziś pokonała tę samą rywalkę 6:0, 6:2 w zaledwie 55 minut.

Gdy Weronika dowiedziała się wczoraj, że jednak nie odpadła z turnieju i zagra w głównym jako „lucky looser”, nawet się ucieszyła, że ponownie zmierzy się z Bondarenko. – Bo już wiem, jak z nią grać – powiedziała. A dziś okazało się, że nie tylko wiedziała, jak grać, ale wiedziała, co mówi.

Wypada, może nawet trzeba zauważyć, że Weronika potrafiła szybko oswoić się z wszelkimi okolicznościami towarzyszącymi. Nie przestraszyła się ani wyżej notowanej i utytułowanej rywalki, ani ogromnej szansy, która pojawiła się w zasięgu ręki, ani nawet – co bywa najtrudniejsze – mikrofonu ustawionego na środku kortu i wzroku kibiców wbitego prosto w nią. Na pierwsze pytanie odpowiedziała jeszcze z debiutancką nieśmiałością, natomiast po ostatnim można było odnieść wrażenie, że wcale jeszcze nie chciała kończyć tej rozmowy z konferansjerem reprezentującym zachwyconą widownię. Dzisiejsze zwycięstwo dało Polce dużo pewności siebie, ogrom sympatii kibiców i dobre perspektywy na kolejne spotkania.

Weronika Falkowska – Kateryna Bondarenko 6:0, 6:2