Skip to main content

Dzisiejsze zwycięstwo Katarzyny Kawy nad najwyższej rozstawioną w turnieju Iriną-Camelią Begu 6:2, 6:4 pokazuje, że polskie tenisistki potrzebują turniejów takich jak BNP Paribas Poland Open.

Nasza kobieca rakieta numer 3 zajmuje 143. pozycję na liście klasyfikacyjnej WTA, a Rumunka 81. Warto przypomnieć, że w tym roku na Wimbledonie Begu pokonała Petrę Martić i przegrała dopiero z Igą Świątek, a na Roland Garros była o krok od wyrwania seta Serenie Williams.

Katarzyna Kawa wzięła udział po meczu w konferencji online:

– Moja pewność siebie rośnie z każdym wygranym meczem. Gram coraz lepiej i zarówno moje ciało, jak i głowa to wytrzymują. Cieszę się, że idę do przodu. Jutro zagram kolejny mecz.

– Widziałam, że gdy oddaję inicjatywę, przegrywam punkty. Cały czas   zmuszałam siebie do przejmowania inicjatywy i grania ofensywnego. Miałam narzędzia i średnia punktów wygrywanych była większa właśnie przy grze ofensywnej niż defensywnej. Cieszę się, że to zadziałało do końca.

– Nie wiem, czy w ogóle jest jakikolwiek tenisista, który byłby w pełni zadowolony z tego, co pokazał nawet po wygranym meczu. Ja tak mam. Ale jeśli chodzi o całokształt, jestem bardzo zadowolona.

– Czuję energię od polskich kibiców. Mimo iż ciężko narysować drogę tej energii, ona mnie niesie i w żadnym momencie nie pozwala mi się poddać. Jeśli publiczność we mnie wierzy, to ja sama jeszcze bardziej w siebie wierzę. Dawno nie grałam przed polską publicznością, jest to wspaniałe uczucie i dużo dla mnie znaczy. Mam wsparcie kibiców, mojej rodziny, trenera, nawet moja babcia przyjechała do Gdyni aż z Krynicy Zdroju. Cieszę się, że mogą tu być i ze mną to przeżywać.