Skip to main content

Zawsze można gdybać i zastanawiać się, jak skończyłby się ten mecz, gdyby 23 lipca dzień był dłuższy chociaż o kilkanaście minut. Być może Katarzyna Kawa poszłaby za ciosem po odrobieniu trzech gemów straty w drugim secie przy stanie 7:5, 3:3.

Z powodu zapadającego zmroku meczu Polki z Ukrainką Kataryną Kozłową nie udało się dokończyć w piątek.

A w sobotę, choć z zachowaniem dotychczasowych zdobyczy, tenisistki zaczęły jakby nowy mecz. Z punktu widzenia Kozłowej był to wyścig do dwóch wygranych setów bez prawa do popełnienia istotnego błędu. Kilka drobnych pomyłek Ukraince się zdarzyło, ale nie miały one wpływu na wyłonienie ostatniej półfinalistki BNP Paribas Poland Open. Kozłowa wygrała z Kawa 5:7, 7:5, 6:1.

O 17:00 Kozłowa zmierzy się ze swą byłą rodaczką, od niedawna reprezentującą Belgię Maryną Zanevską.