Historia turniejów w Polsce

Po transformacji ustrojowej przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku nic nie zapowiadało, że Polska zostanie wpisana na mapę głównego cyklu tenisowego. Wówczas Magdalena Grzybowska i Aleksandra Olsza, juniorskie mistrzynie Australian Open i Wimbledonu, obudziły w kibicach tęsknotę za nie tak przecież odległymi sukcesami Wojciecha Fibaka. We wrześniu 1995 roku po raz pierwszy w historii na polskich kortach tenisistki zagrały o punkty do rankingu WTA.

Warsaw Cup by Heros (1995 – 2000)

Podczas inauguracyjnego Warsaw Cup by Heros magnesem dla publiczności była przede wszystkim Magdalena Grzybowska (nr 214 w rankingu WTA). Polka zwycięsko przeszła eliminacje, potem pierwszą rundę turnieju głównego, w drugiej pokonała najwyżej rozstawioną Sabine Hack (33-WTA) i zatrzymała się dopiero w półfinale, przegrywając w trzech setach z Alexandrą Fusai (162-WTA). Tytuł mistrzowski, 190 punktów rankingowych i 26 500 dolarów zdobyła Barbara Paulus (61-WTA).

W kolejnych latach na kortach Warszawianki zwyciężały Henrieta Nagyova (1996 i 2000), Barbara Paulus (1997), Conchita Martinez (1998) oraz Cristina Torrens-Valero (1999).

Idea Prokom Open i Orange Prokom Open (1998 – 2004)

W międzyczasie Ryszard Krauze, polski inwestor oraz wielki propagator tenisa, podjął strategiczną decyzję o finansowym zaangażowaniu w rozwój talentu polskich zawodników oraz imprez tenisowych w naszym kraju. W rezultacie doszło do przeniesienia turnieju z półki ITF na półkę WTA. Początek w 1998 roku był jeszcze stosunkowo skromny – Tier IV (i 107 500 dolarów w puli nagród) – ale rozwój błyskawiczny: Tier III (180 000) już rok później, a od 2002 kategoria ta sama, lecz z 300 000 dolarów do wygrania.
Ten turniej został zapamiętany z wielu powodów. W latach 2001–04 był jednym z zaledwie kilkunastu, z Wielkimi Szlemami włącznie, w których w tym samym czasie i miejscu toczyła się rywalizacja w WTA i ATP. Poza nazwiskami znanymi z pierwszych stron sportowych gazet kibice mogli liczyć także na coraz większe sukcesy polskich tenisistów i tenisistek, a przyjemność oglądania tenisa na najwyższym światowym poziomie podnosiła niezwykła atmosfera kortów Sopockiego Klubu Tenisowego.

Na sopockich kortach wielkie kariery zaczęli Rafael Nadal i Gael Monfils, którzy wygrywali tutaj swoje pierwsze zawodowe tytuły w karierze. W singlowych rozgrywkach występowali Łukasz Kubot i Michał Przysiężny.

W 2003 roku dzięki przyznaniu dzikiej karty Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg dostali szansę startu w turnieju i wykorzystali ją, wygrywając w deblu cały turniej i zdobywając swój pierwszy w karierze tytuł ATP. W 2004 roku finalistkami sopockiego turnieju były Klaudia Jans-Ignacik i Alicja Rosolska, które przez lata tworzyły najlepszy polski debel kobiecy.

J&S Cup (2002 – 2007)

W Warszawie organizatorzy turnieju zagwarantowali środki na podniesienie puli nagród (ze 170 tys. USD w 2002 do 600 tys. USD w 2007) i kategorii zawodów (z Tier III na Tier II). Wyższe premie punktowe i finansowe ściągnęły do Warszawy kwiat światowego tenisa kobiecego. W Warszawie wystąpiły (w nawiasach ich ówczesny ranking) Justine Henin (1), Kim Clijsters (2), Venus Williams (3), Amelie Mauresmo (3), Swietłana Kuzniecowa (5), Jelena Janković (7), Patty Schnyder (8), Daniela Hantuchova (9), Jelena Diemientjewa (9), Nadieżda Pietrowa (9), Wiera Zwonariowa (10), Jelena Dokić (10).

 

Trybuny zapełniały się do ostatniego miejsca, a kiedy miała grać Agnieszka Radwańska, której talent eksplodował właśnie wtedy, w kasach brakowało biletów. Do historii przeszedł zwłaszcza drugi z trzech startów „Isi” w J&S Cup – ten w 2006 roku. Polka, grająca z „dziką kartą”, bo z rankingiem na początku czwartej setki nie zmieściłaby się nawet w drabince eliminacji, pokonała Anastazję Myskinę (12-WTA) i Klarę Koukalovą (32-WTA), a po ćwierćfinałowej porażce z Jeleną Diemientjewą (9-WTA) awansowała w rankingu o 102 pozycje, dzięki czemu kilka tygodni później na Wimbledonie dostała „dziką kartę” nie do kwalifikacji, lecz od razu do turnieju głównego. Co było później, pamięta chyba każdy kibic polskiego tenisa.

Warsaw Open (2009) i Polsat Warsaw Open (2010)

W 2009 roku turniej WTA wrócił do stolicy, ale przeniósł się na korty Legii. W tej imprezie organizatorzy przyznali „dziką kartę” Marii Szarapowej, która wracała do zdrowia po poważnej kontuzji barku i ostatecznie odpadła w ćwierćfinale.

Warsaw Open odbył się dwukrotnie, a stuprocentową skutecznością wykazała się Rumunka Alexandra Dulgheru.

BNP Paribas Katowice Open i Katowice Open (2013 – 2016)

W katowickiej imprezie dwukrotnie zagrała Agnieszka Radwańska, za każdym razem dochodząc do finału. W turnieju wystąpiła Petra Kvitova, mającą już na koncie pierwszy tytuł mistrzyni Wimbledonu. W gronie zwyciężczyń tego turnieju znalazły się Roberta Vinci, Alize Cornet, Anna Schmiedlova i Dominika Cibulkova.

Ostatni mecz w WTA Tour rozegrany w Polsce zakończył się zwycięstwem Dominiki Cibulkovej nad Camillą Giorgi.

Dotychczas w turniejach z głównego cyklu rozgrywanych w Polsce jedynymi Polakami, którzy w nich wygrywali, byli Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg – „Polish Power” zwyciężali trzykrotnie w deblu w Sopocie i raz w turnieju rangi ATP Warsaw Orange Open w Warszawie.

Kto wygra kolejny turniej głównego cyklu tenisowego w Polsce?
I najważniejsze pytanie dla polskich kibiców, czy będzie to Polka?
Kiedyś musi być ten pierwszy raz.

MY NA INSTAGRAMIE